Ulubione Kalinowo na razie niedostępne. Jakiś nadgorliwy kierowca ciągnika zaorał część drogi dojazdowej do naszej rundy, o ile teraz można ją było przejść, ale jak popada utoniemy w błocie po kostki. W sumie nasunął mi się pomysł że to dobre będzie bo biegnięcie z rowerem na plecach może się przydać ;) Pojechałem się w okolice Starej Łomży poszukać kilku górek i dobić nogi. Trening wyszedł krótki ale treściwy. Nie chciałem za bardzo się dobić. Trzeba zachować siły na niedzielny wyścig w Warszawie-Wawer.
Kilka takich górek o nachyleniu 21% i nogi puchną:
I na zakończenie widok fragmentu trasy maratonów kresowych w Łomży:
Nie planowałem już startów w Mazovii ale pomysł wyjazdu do Płocka bardzo spodobał się mojej rodzinie, więc pojechaliśmy. Co prawda mamy tam znajomych, jednak jak to zwykle bywa nie skorzystali z zaproszenia przyjścia pod Orlen Arena. Droga zleciała nam szybko ( 3 godziny jazdy) i o 10 byliśmy na miejscu. Piękna słoneczna, rześka pogoda. Nie było dużo czasu na rozgrzewkę, dlatego w ruch poszła końska maść i około 15 minutowe kręcenie w okół miejsca startu aby chociaż trochę pobudzić organizm do sprintu jaki planowałem zaraz po starcie. Dystans 32km ale jak wszyscy mówili dość pagórkowaty. Moje założenie to od początku iść w trupa i dogonić jak najwięcej zawodników sektora drugiego. Bałem się czy mój organizm zdążył się zregenerować po ostatnim zatruciu ale jeżdżąc w sobotę dość dobrze się czułem. Główną atrakcją całej imprezy była Mistrzyni MTB 2013 Pani Gunn-Rita. Co prawda nie udało mi się jej zobaczyć ale taki gość dodaje smaczku imprezie. No to wystartowaliśmy. Pierwsze 3km to asfalt, gdzie udało się przebić do czołówki bez dużego wysiłku i tak w teren wjechałem jako pierwszy. Potem to tylko ogień i cały czas w czubie. Drugi sektor doszliśmy bardzo szybko i bez problemów przebijaliśmy się do przodu. Z utęsknieniem czekałem na pierwsze górki i liczyłem że wtedy okaże się z kim będę jechał dalej. Tak też się stało i praktycznie od rozjazdu na 16km wspólnie z kolegą sunęliśmy do samej mety. Po tym rozjeździe poczułem też żołądek ale byłem na tyle skupiony że nie przeszkadzał mi za bardzo. Nogi dobrze pracowały, teraz czuję że można było na wypłaszczeniach mocniej docisnąć chociaż na metę wjeżdżałem kompletnie wyjechany. Miejsce gdzie dość sporo straciliśmy był podjazd wąwozem. Naszym oczom ukazał się sznurek ponad 20 osób ledwo wtaczających się na górę. Ogólnie trasa w Płocku rewelacyjna. Praktycznie zero piachu, warunki pogodowe dopisały wyjątkowo. Wyniki: OPEN 17/282 FM3: 7/94 Zabrakło jednego punktu do awansu sektor wyżej, chociaż i tak to mało istotne bo nie zamierzam jak na tą chwilę startować w Mazovi, chyba że tylko treningowo.
Za tydzień jadę na ostatni maraton do Warszawy-Wawer z serii Poland Bike i trzeba się mocno zmobilizować aby wynik był satysfakcjonujący ;)
Wyjazd o 7 rano, wszystko już gotowe. Dzisiaj w towarzystwie Piotrka i Zenka, zrobiliśmy fajny trening w lesie giełczyńskim. Kilka podjazdów, fajne szybkie zjazdy. Prawie 2 godziny jazdy ale z umiarkowaną intensywnością, tak żeby rozruszać nogi i dużo się nie zmęczyć, zostawiając siły na jutrzejszą Mazovię w Płocku.
Ostatni mocny trening przed niedzielnym ściganiem w Płocku. Trening zrobiony z Michałem co bardzo korzystnie wpłynęło na intensywność. Pogoda wymarzona, chociaż mogłoby być odrobinę cieplej ;) Musiałem wyciągnąć zimową czapkę pod kask. Wolę zapobiegać niż leczyć. Zrobiliśmy cztery okrążenia plus bonus pokazany przez Michała na górkach w okolicach Starej Łomży Zosin. Powiem Wam że mamy w okół miejsca idealna do zorganizowania przynajmniej zawodów XC a także maratonów MTB. Trzeba zimą napisać do odpowiednich ludzi i zainteresować ich taką możliwością. Zresztą przewyższenia na 35km rzędu ponad 600m mówią same za siebie. Tutaj naprawdę można się ujechać. Jestem bardzo zadowolony z wagi jaką kończę sezon. W tej chwili waha się w granicach 82kg +/- 1kg. Przede wszystkim odstawiłem słodycze i produkty z mąki pszennej. Słodycze zastąpiłem daktylami i gorzką czekoladą ale też tylko w dni treningowe. Dużą pomocą przy posiłkach jest parowar, który od jakiegoś czasu używam praktycznie codziennie. Przeważnie do gotowania ziemniaków i warzyw oraz chudego mięsa.
Michał w czasie nawadniania ;) ______________________________________________ I zimowa czapka pod kaskiem;) -10% do stylówy ale ważniejsze jest zdrowie:)
Ostatni weekend to zamiast walki na maratonie w Jasienicy spędziłem w domu z okropnym bólem żołądka i gorączką. Nie wiem czy coś zjadłem czy załapałem jakąś infekcję ale cały dzień to jedna wielka głodówka. Wczoraj zrobiłem lekki trening i dzisiaj już na całego dwa pełne okrążenia. Wyjeżdżając z domu pogoda słoneczna i prawie bezwietrznie. Nagle po 15km diametralna zmiana warunków wietrznych. Zaczęło tak wiać że ciężko było się rozpędzić do 30km/h. Nogi to fajnie odczuły, więc mam nadzieję że uda się pojechać w najbliższą niedzielę na maraton do Płocka.
Widoki dopisywały
Przerwa na telefony, które oczywiście rozdzwaniają się gdy moje tętno zbliża się do górnej granicy ;)
Dzień mocno wietrzny. Trening mtb w Kalinowie. Tylko 3 okrążenia bo czułem że nogi po niedzielnym wyścigu jeszcze nie doszły do siebie i potrzebuję jutro odpoczynku.
Wyjątkowy dzień i trening. Z Hubertem już dawno nie jeździliśmy. Kiedyś na tej trasie przeżywaliśmy "walkę o życie", dzisiaj Hubert świetnie sobie radził. Mogłem przetestować kurtkę przeciwdeszczową/wiatrową: Mimi Atmos
Rewelacyjny krój, bardzo przyjemny materiał i oddychalność. Lekka i dopasowana do ciała, nie powodująca efektu trzepotania na wietrze, a wiało ostro....
Drugie miejsce na podium w kategorii wiekowej okupione chyba największym wysiłkiem w tym sezonie. Pogoda jak na cały tydzień opadów deszczu wyjątkowo dobra. Po sukcesie w Supraślu byłem bardzo ciekawy czy to był jednorazowy przypadek czy rzeczywiście efekt ciężkich treningów i wyrzeczeń w całym sezonie. Nie wiedziałem czy pojadę sam czy z rodziną ale w piątek już widziałem że będzie ze mną Kasia z Hubertem. To bardzo ważne dla mnie, dające ogromną motywację do jak najszybszego powrotu na metę. Przyjechaliśmy przed 10 rano do Augustowa. Spotkaliśmy się resztą ekipy KK24h i pobiegłem do biura zawodów odebrać znalezione na trasie w Supraślu okulary. Jeszcze raz bardzo dziękuję osobie która je znalazła i oddała do biura zawodów.
Po krótkiej rozgrzewce z Pawłem, stanąłem na starcie, oczywiście znów gdzieś w środku. Przejazd honorowy przez miasto to ciągłe szukanie sposobu by w momencie startu ostrego być jak najbliżej czołówki. Skręt w prawo i poszło .... Wolno mi szło rozpędzanie się które przerywałem okrzykami na osoby które nonstop zjeżdżały w prawo spychając mnie na pobocze. Bez szwanku przedarłem się do czuba całej grupy i przez dalszą część trasy goniłem widząc wciąż przed sobą 8 osobową czołówkę. Niestety noga nie była tak mocna jak tydzień temu. Wciąż miałem wrażenie że idę na pełnej mocy a nogi znoszą ból i pieczenie nie do wytrzymania. Cały czas jechałem na granicy wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Udało się dojść 8 osobową czołówkę. Wpadliśmy w dość porytą drogę i nawet nie miałem siły by stanąć na pedałach. Pofałdowana droga wybijała mocno z rytmu. Potem płaski odcinek i mogłem przycisnąć. Meta pojawiła się niespodziewanie. Kilkaset metrów wcześniej zawodnik przede mną zatrzymał nas na kilka sekund i w tym momencie objechało nas kilka osób. Potem gonitwa i na finiszu zameldowałem się przedostatni z całej grupy. To już był ostatni wyścig z cyklu Maratony Kresowe. Za rok pewnie będę rozważał start na jednej wybranej edycji i już wiem że poważnym kandydatem będą Maratony Kresowe. OPEN: 7/172 Elita Plus: 2/26
Trochę dzisiaj wiało i co jakiś czas deszcz. Wypadałoby pokręcić w terenie i sprawdzić sprzęt przed Augustowem. Pogoda była naprawdę dobra a deszcz tak bardzo nie przeszkadzał.
Miłość do dwóch kółek praktycznie od dziecka ( wtedy na początku jeszcze 4 kółka). Rower towarzyszy mi przez całe życie. Głównie startuję w maratonach MTB, jednak cały czas jest to dla mnie narzędzie aby utrzymać zdrowie i zresetować umysł o ciężkim dniu.
"Kolarstwo to jedna z najtrudniejszych dyscyplin sportu. Nawet najgorszy kolarz jest wciąż wybitnym sportowcem."