To był najlepszy maraton w którym brałem udział i pierwszy z serii Mazovii MTB. Wszystko było na plus. Pogoda, trasa, organizacja i samopoczucie. Mimo że przyjechałem gdzieś w drugiej połowie stawki to cieszę się że awansowałem z 11 sektora na 5 ;) Miałem również wielką przyjemność poznać osobiście Monikę emonika. Trasa była dla mnie idealna. Piachu nie za dużo, dość szybko i krótko ;) Na ostatnich kilometrach miałem siłę by kilka osób zostawić w tyle więc wjeżdżałem na metę uhachany od ucha do ucha ;) Po drodze zgubiłem bidon, pulsometr się zbuntował ale rower po raz kolejny bez żadnych defektów dowiózł mnie do mety :) fot. Pijący_mleko Pijący_mleko fot. Patrycja Krakowska Wjazd na metę, foto moja żona Kasia.
Dzisiaj bez szaleństw, spacerowe tempo. Prawdę mówiąc nawet nie miałem ochoty wyciskać z siebie ostatnie siły. Mam nadzieję że jutro w Legionowie moja forma pozwoli być w pierwszej połowie maratonu:) Zawsze nie wiem co zabrać na drogę więc wczoraj przyszedł do mnie prowiant abym kopiąc się w piachu miał siły dojechać do mety ;)
Postanowiłem że zrobię ten dystans bez zatrzymywania się nawet za potrzebą...i udało się. Ścigałem się z moim ostatnim przejazdem sprzed 3 maja na tej samej trasie. Garmin Edge 500 ma taką fajną opcję że widzi się swój ostatni lub wybrany przejazd i można ścigać się z wirtualnym partnerem. Dodam że 3 poprawiłem czas o 3 minuty ;)
Tytuł zaczerpnięty z ulubionego filmu a dzisiaj było wręcz odwrotnie. Udało mi się w końcu wyregulować rower pod swoją sylwetkę. Zacząłem wreszcie czuć mięśnie nóg a nie tylko bolące plecy po 30km ;) Przetestowałem też w praktyce nowe chwyty ODI ROUGE lock-on 130mm i powiem że są rewelacyjne. Guma z której są wykonane sprawia wrażenie jakby była przyklejona do rękawiczki. Szersza średnica również daje duży komfort.
W końcu przestało padać. Miałem okazję przetestować nową prostą kierownicę i powiem Wam że bez porównania do oryginalnej giętej. Wygoda i bardziej naturalne ułożenie rąk. Jechało mi się wspaniale i pytałem się siebie dlaczego nie miałem takiej formy we wtorek. Na zdjęciu nie ma jeszcze zamówionych chwytów ale mam nadzieję że dzisiaj dotrą i jutro już będą założone. Chociaż neoprenowe były bardzo wygodne.
Miałem dzisiaj pojeździć ale albo pada śnieg albo za chwilę zacznie padać ... Wczoraj przeprowadziłem kilka zmian w rowerze, najistotniejsza to zmiana kierownicy na prostą Boplight Team XL 580/31.8 i nowe chwyty które jutro być może przyjdą ODI ROUGE lock-on 130mm. Zdjęcia dodam jak wyjadę. A wyjadę jak przestanie padać:
Pierwszy maraton zaliczony. Wyszły moje wszystkie braki kondycyjne ale to dobrze bo będzie motywacja by lepiej przygotować się na maraton w moim rodzinnym mieście 3 lipca. Zimno było strasznie około 6 stopni i na dodatek meta znajdowała się nad jeziorem. Maraton miał być łatwy ale niestety trochę wspinaczki było ;) Najbardziej zadowolony byłem z roweru który dzielnie poradził sobie bez żadnych awarii. przygotowania: Moje najważniejsze osoby w życiu: chwila przed startem: bufet: fot.Sylwia Kłosowska ostatnie kilometry:
Miłość do dwóch kółek praktycznie od dziecka ( wtedy na początku jeszcze 4 kółka). Rower towarzyszy mi przez całe życie. Głównie startuję w maratonach MTB, jednak cały czas jest to dla mnie narzędzie aby utrzymać zdrowie i zresetować umysł o ciężkim dniu.
"Kolarstwo to jedna z najtrudniejszych dyscyplin sportu. Nawet najgorszy kolarz jest wciąż wybitnym sportowcem."