Wybrałem się dzisiaj pokręcić po terenie. Dupa z tego wyszła bo zrobiłem połowę mniej km po lesie niż zamierzałem. Co jakiś czas zatrzymywałem się by wyregulować siodełko w poziomie. Jednak lekkie nachylenie w dół bardziej mi odpowiada niż całkowicie poziomo. Potem jak się okazało zrobiło się błyskawicznie ciemno i trzeba było kierować się na asfalt. Zdążyłem zaliczyć trochę górek w lesie i uznałem że forma jest niezła. Mam nadzieję że utrzyma się do najbliższej niedzieli gdzie mam zamiar pojechać w ostatnim w tym sezonie maratonie Poland Bike w Legionowie. Nie mogę się doczekać jutro bo ma przyjść zamówiony nowy strój z firmy Quest.
Ps. No i się doczekałem. Dzisiaj kurier dostarczył paczkę. Naprawdę jestem bardzo zadowolony z materiałów jak i wykonania. Projekt dzięki moim ścisłym sugestiom prezentuje się wspaniale. Debiut nastąpi pewnie w najbliższą niedzielę w Legionowie :) Wtedy będę mógł przekonać się jak sprawdza się w praktyce.
Życzę wszystkim aby cały październik był taki jak dzisiejszy dzień. Rano mgła ale już koło 10-tej wyszło piękne słońce. Ruszyłem więc na rower. Trochę źle wiało na początku, bo w plecy, co dało mi średnią na pierwszych 30km ponad 37 km/h. Później kolejne 60km to już walka z wiatrem. Gdy zostało niecałe 20km odcięło mi "prąd" mimo jednego żelka którego prawie wcale nie poczułem. Mimo to trening się udał, bo przy takiej pogodzie nawet jak sił było mało to warto było się pomęczyć.
Kurcze jak to się dzieje że sezon ku końcowi a jeździ mi się coraz lepiej. Cieszę się jeszcze dodatkowo że próby zrzucenia wagi w końcu się udają a mimo to nie spada siła w nogach. &feature=autoshare
Przypadkowo pojechałem dzisiaj najszybszą prędkością maksymalną w tym sezonie :) Średnia byłaby lepsza ale wjechałem do miasta w godzinach szczytu i wiadomo korki itp ;) Jutro przerwa bo widzę że dobrze na mnie działają jedno-dwudniowe przerwy w treningach.
Po dwóch dniach odpoczynku dzisiaj jechało mi się rewelacyjnie. Wiał umiarkowany wiatr z kierunku południowego więc pierwsza część trasy z wiatrem, druga pod wiatr. Trasa do Stawisk więc nie zabrakło wyczerpujących podjazdów ...
Zbierałem się żeby znów pojechać trasą Łomża-Rutki-Grądy W.-Wizna-Bronowo-Łomża i się zebrałem przy bardzo niekorzystnym wietrze. Miałem nadzieję że poprawię średnią i prawie się to udało ale niestety wiatr przez większą część trasy dał się we znaki.
Ponownie zapukałem do firmy rodziny M. Włoszczowskiej Quest z prośbą o przebudowanie projektu ubrań w których jeżdżę na maratonach. Projekt został wykonany i nie mogę się doczekać aby zobaczyć go na żywo.
Dzisiaj był na tyle korzystny kierunek wiatru że wyruszyłem na wspaniałą pod względem treningowym trasę: Łomża-Stawiski-Łomża. Jest to trasa o całkiem przyzwoitej sumie przewyższeń. Można poćwiczyć podjazdy i szybkie sprinty na zjazdach. Jedyny minus to duży ruch samochodów osobowych i ciężarowych ale jak na razie do tej pory nie było niebezpiecznych sytuacji. Pierwsze 25km pokonałem pod dość silny wiatr. Lekko ociężałe nogi ale potem po nawrocie na rondzie w Stawiskach średnia zdecydowanie lepsza.
Miłość do dwóch kółek praktycznie od dziecka ( wtedy na początku jeszcze 4 kółka). Rower towarzyszy mi przez całe życie. Głównie startuję w maratonach MTB, jednak cały czas jest to dla mnie narzędzie aby utrzymać zdrowie i zresetować umysł o ciężkim dniu.
"Kolarstwo to jedna z najtrudniejszych dyscyplin sportu. Nawet najgorszy kolarz jest wciąż wybitnym sportowcem."